2012/08/27

Mój własny plagiat

Dość głośno było ostatnio o logo stworzonym przez Amaranta Felidae dla (własnego zresztą) symbium.pl. Znak okazał się niemal identyczny ze słynnym logo Woolmark'a. Zmianie uległo właściwie jedynie odwrócenie go o 180 stopni i nadanie mu innej struktury.

Autor tłumaczył się po reakcji internautów na facebook'u Andrzeja Ludwika-Włoszczyńskiego:

"Mam nadzieję, że nigdy nie spotka Was taka przygoda :) nie miło się czyta takie wpisy, mimo, że są   dla mnie zupełnie zrozumiałe, bo sam nie pomyślałbym inaczej. Czy mnie to czegoś nauczyło? :) Po rozmowie z ALW mam tylko jedną nauczkę: sprawdzać.
Co do uwag ad. Elastiki - to byłbym serdecznie rad gdybyście się odchromolili, bo nie dotyczy ona tematu.
Co do uwag estetycznych - kompletnie nie interesują mnie one, bo boli w tym projekcie co innego. Podobał mi się i byłem z niego zadowolony (to draft dla własnego projektu - symbium)... do wczoraj, kiedy ALW mnie oświecił. Boli bardziej niż posądzenie o plagiat. Zmarnowany przyjemnie spędzony czas przy projektowaniu. Nie polecam :)
Serdeczności."


Pomyślałem wtedy, że aż trudno uwierzyć w prawdziwość słów tego grafika. Przecież symbol Woolmark'a jest bardzo znany, a już na pewno w świecie tworzących identyfikacje wizualną. I wtedy mnie też trochę coś uderzyło. Brałem ostatnio udział w wewnętrznym konkursie na nowe logo wrocławskiego festiwalu Wrocławski Sound. Przygotowałem kilka propozycji, które przegrały z innym projektem. Jedna z nich, przestrzenna forma w kształcie litery W, skojarzyła mi się ze znakiem Warner Music:

Być może to skojarzenie jest na wyrost, i przy okazji nie chcę się z lepszym porównywać. W każdym razie to przypadkowe podobieństwo pomaga mi lepiej zrozumieć innych, zanim powiem "plagiat". Poza tym kiedyś w innej sytuacji ktoś mi wypomniał zdjęcie:



 

Brak komentarzy: