2009/01/18


Gdy w październiku 2007 wróciłem z Londynu, przez miesiąc mieszkaliśmy we Wrocławiu na ul.Australijskiej (Nowy Dwór, pierwsze zdjęcie). Właściciel zaadoptował przydomowy garaż na mieszkanie studenckie. Brak ciepłej wody, 5 centymetrowa szpara przy podłodze w drzwiach wejściowych, idiotyczne schody ze styropianu, szczątkowe ogrzewanie i kilka innych rzeczy (np. pretensje właściciela, że w poprzednim jego mieszkaniu, które wynajmowaliśmy, przy przeprowadzce nie wycyklinowaliśmy podłóg) skłoniły nas do zmiany adresu. Po miesiącu znaleźliśmy lokum na tzw. Trójkącie (najniebezpieczniejsze miejsce w mieście, ponoć; drugie zdjęcie).

Z notatnika: W sklepie w Brzegu, ekspedientka do dziewczyny:
-Proszę nie zapomnąć rękawiczek!

7 komentarzy:

krzysztof stanik pisze...

o! najsilniejsi na trójkącie. na asutralijskiej pewnie też.
pozdro !

krzysztof stanik pisze...

*australijskiej.

roadpix pisze...

fajnie pokazane

Piotr Pytel pisze...

nowy dwór to już osobne miasteczko trochę ; )
a na trójkąt to raczej nie chodzę...

papership pisze...

Na Łukasińskiego ... pod Tobą mieszka moja ciotka, co ją od czasu do czasu odwiedzam. Widok z okna identyczny :)
Pozdrawiam.

Szymon pisze...

ładnie znajdujesz te proste sytuacje :)

Ania pisze...

o proszę! to Pan kiedyś mieszkał ode mnie ulicę dalej!:)